O tym, dlaczego żeglarstwo ma słodko gorzki smak opowiedziała nam Agnieszka Skrzupulec – tegoroczna reprezentantka Polski na Igrzyskach Olimpijskich w Rio De Janeiro.

Żeglarstwo, jak każdy sport jest bardzo często loterią, w której raz wygrywamy, raz przegrywamy. Czy nie jesteś zmęczona tą wieczną grą i staraniem się?

Żegluję już 19 lat, od 1997 roku, ale w żadnym wypadku – nic a nic mi się nie znudziło. Wręcz z roku na rok podoba mi się znacznie bardziej. Większe sukcesy przyszły w 2001 roku i faktycznie to zmotywowało mnie do większego zaangażowania. Żeglarstwo jest o tyle fajne, że wciąż uczymy się czegoś nowego. Nie ma doskonałego żeglarza. Ten sport idzie w tym kierunku, by był jeszcze szybszy, bardziej widowiskowy. By przestało się praktycznie pływać, a zaczęło latać – unosić nad wodą.

Czy żeglarstwo to dochodowe zajęcie?

Prawda jest taka, że zawsze dokładałam do żeglarstwa. A to dlatego, bo je naprawdę kocham. Żeby uzyskać finansową niezależność trzeba mieć wyniki, a z tym ostatnio na szczęście coraz lepiej. Pomagają także sponsorzy, tacy jak TT-Line.

Myślałaś o zmianie profesji i stałej pracy?

Należy zdać sobie sprawę też z tego, że uprawiając żeglarstwo nie możemy pozwolić sobie na stałą pracę. Bo kto chciałby zatrudnić kogoś na pięć dni w miesiącu? A średnio tyle jesteśmy dyspozycyjne. Jeśli są chętni – to ja również, z wielką przyjemnością podejmę się każdego zadania.

W Igrzyskach Olimpijskich w 2012 roku w Londynie zajęłaś 12 miejsce. Tam startowałaś z Jolą Ogar. Start z Irminą w Rio dał Wam 5. Miejsce. Czy wynik możemy powiązać z lepszą współpracą?

Irmina daje mi mega kopa, bardzo pozytywną energię. Jest niepoprawną optymistką. Dzięki niej pojawia się uśmiech na twarzy i nie chce jej opuścić nawet na chwilę. Cieszę się, bo Irmina dosyć często mnie temperuje, rozładowuje napięcie i rozluźnia atmosferę. Już teraz wiem, że mogę z nią żeglować naprawdę długo. Zaledwie po półtorej roku zbudowałyśmy genialną relację i mamy super wyniki.

Macie wspólne plany związane ze startem na Olimpiadzie w Tokio w 2020r.?

Tak, zdecydowałyśmy, że wystartujemy wspólnie. Razem mamy potencjał, jesteśmy w takim wieku, że najlepiej uprawiać sport. Już teraz myślimy o tym starcie i o tym, by nasze marzenie w końcu się spełniło. Niedawno usłyszałam, że w sporcie lepiej mieć szczęście niż być dobrym. Ja ze swoją załogantką już jesteśmy dobre więc teraz przydałoby się trochę szczęścia.